Podatek od przejazdu
Jeden ze szpitali realizujący procedury pobranie i dostarczenie materiału do przeszczepów chciał uzyskać interpretację podatkową i odpowiedź na pytanie: czy służbowe przejazdy taksówkami, finansowane przez tego pracodawcę, nie stanowią dla pracownika przychodu podlegającego opodatkowaniu podatkiem dochodowym? Szpital argumentował, że przejazdy taksówkami lub prywatnymi samochodami, w ramach podróży służbowej, są świadczeniami, które służą organizacji pracy, gdyż umożliwiają prawidłowe jej wykonywanie. W tym przypadku transport musi przebiegać jak najszybszą drogą bez zbędnych opóźnień. Transport odbywa się w godzinach porannych, wieczornych oraz nocnych. Szpital zwraca pracownikom koszty transportu taksówkami z dworca/lotniska do siedziby firmy lub domu, a także za przejazdy na spotkania do instytucji współpracującymi ze szpitalem, jak: NFZ, US, ZUS, banki, sądy, urzędy, itp. (spotkania z kontrahentami) w obrębie miejscowości, w której znajduje się siedziba pracodawcy.
Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej na podstawie art. 21 ust. 1 pkt 16 lit. a u.p.d.o.f., uznał, ze przychód ten może być zwolniony z podatku wyłącznie w określonej sytuacji. Stwierdził, że przychód ze stosunku pracy w rozumieniu art. 12 ust. 1 u.p.d.o.f. stanowi również dokonywany przez pracodawcę zwrot pracownikowi kosztów przejazdu lub dojazdu w ramach czynności służbowych. Nie jest ważne przy tym, czy dotyczy on wydatków związanych z przejazdem taksówką czy środkami komunikacji miejskiej albo własnym autem.
Z tak dokonaną wykładnią nie zgodził się WSA w Gdańsku, który orzekł, że pracownicy nie powinni płacić podatku. Sąd podkreślił, że zwrot kosztów nie stanowi dla pracownika żadnych „korzyści”, a jedynie rekompensuje koszty, których pracownik nie poniósłby, gdyby nie służbowych obowiązków (sygn. I SA/Gd 971/21).
Ponieważ interpelacja była niekorzystna dla szpitala, DKIS zaskarżył ją do NSA.
Ten ku zdumieniu szpitala stanął po stronie fiskusa. Jak wskazał NSA, obowiązek podatkowy obejmuje wszelkiego rodzaju wypłaty pieniężne i wartości pieniężne. Zgodnie z art. 21 ust. 1 pkt 16 lit. a u.p.d.o.f., wolne od podatku dochodowego są diety i inne należności za czas podróży służbowej pracownika, do wysokości określonej w odrębnych ustawach lub w przepisach wydanych przez ministra właściwego do spraw pracy w sprawie wysokości oraz warunków ustalania należności przysługujących pracownikowi zatrudnionemu w państwowej lub samorządowej jednostce sfery budżetowej, z tytułu podróży służbowej na obszarze kraju oraz poza granicami kraju. NSA uznał jednak, bez względu na to, jak wykorzystywane sa przez pracownika przejazdy taksówką czy autem, nawet na tak szczytne cele jak transport szpiku w celu przeszczepu, nie są objęte tym zwolnieniem. Sąd podkreśli, że dopóki ustawodawca nie uzna za stosowne, aby zwolnić te usługi z opodatkowania, to należy interpretować te przepisy w taki sposób w jaki uczynił to DKIS (sygn. II FSK 230/22).
No cóż. Nie pierwszy raz wtedy, kiedy ewidentnie konstytucyjna wykładnia in faworem libertatis winna być zastosowana, NSA staje po stronie fiskusa, w tym przypadku bezzasadnie twierdząc, że taka była wola ustawodawcy. Wykładnia przyjęta przez NSA jest także wykładnią ad absurdum. Bowiem prosta analiza tak wskazanego przepisu art. 21 ust. 1 u.p.d.o.f. oraz analizowanej sytuacji prowadzi wręcz do wniosku przeciwnego, jaki wyciągnął ten sąd. W przepisie chodzi w mojej ocenie bowiem o przysporzenie, jakie uzyska pracownik, a nie o wszystkie wymieniony w nim przypadki. Takim przysporzeniem jest choćby wskazana tam dieta oraz ryczałt za nocleg, jeśli nie korzysta się z hotelu czy podobnego usługodawcy. W analizowanym przypadku jest odwrotnie i nieważny jest przy tym cel przejazdu. Jeśli pracodawca zwrócił pracownikowi tylko to, co on musiał zapłacić za przejazd, to nie może tu być mowy o jakimkolwiek przysporzeniu. Z kolei celem opodatkowania podatkiem dochodowym jest wyłącznie uzyskany przez pracownika dochód. Zrefundowany wydatek żadnym dochodem nie jest. Stąd trudno uwierzyć mi, że tam gdzie interpretacja przepisu winna być dokonana zgodnie z wykładnią in faworem libertatis, poszukuje się jakiś dziwnych wykładni i argumentów jak zwykle na korzyść fiskusa.
Należy przypomnieć tylko w tym miejscu, że zasadniczym obowiązkiem każdego sądu administracyjnego jest ochrona praw i wolności obywatelskich, a nie poszukiwanie profiskalnej wykładani, do czego od lat przyzwyczaił już nas NSA. Powszechnie wiadomym jest, że wymiar sprawiedliwości już dawno stał się oceanem niesprawiedliwości. Czy ktoś na szczytach władzy dostrzeże wreszcie te krzywdy, które wyrządza wymiar sprawiedliwości? Jaka długo będziemy jeszcze tolerowali ten stan rzeczy?




